» » Najwyższy szczyt Afryki Północnej zdobyty przez podchorążych

Najwyższy szczyt Afryki Północnej zdobyty przez podchorążych

wpis w: Aktualności, SWF | 0

Pię­ciu człon­ków Koła Wspi­nacz­ko­we­go WAT odby­ło w lutym wypra­wę do Maro­ko leżą­ce­go w pół­noc­nej czę­ści Afry­ki. Celem wyjaz­du było zdo­by­cie naj­wyż­sze­go szczy­tu Atla­su i jed­no­cze­śnie Afry­ki Pół­noc­nej – Jebel Toub­ka­la (4167 m n.p.m.). Było to wej­ście zimo­we więc mimo kli­ma­tu pod­zwrot­ni­ko­we­go na górze pano­wa­ła bar­dzo niska tem­pe­ra­tu­ra się­ga­ją­ca -16 stop­ni Cel­sju­sza. Wbrew nie­sprzy­ja­ją­cym warun­kom szczyt został zdo­by­ty przez pod­cho­rą­żych z Woj­sko­wej Aka­de­mii Tech­nicz­nej, a doko­na­li tego: sierż. pchor. Patryk Popło­nyk, sierż. pchor. Prze­my­sław Pasek, sierż. pchor. Kac­per Piwo­war­ski, sierż. pchor. Szy­mon Borej­za i kpr. pchor. Mar­cin Jał­muż­na.

Problemy z kontrolami i trekking do schroniska

Od momen­tu przy­jaz­du do gór­skiej miej­sco­wo­ści Imlil (1700 m n.p.m.), któ­ra bez­po­śred­nio gra­ni­czy z Par­kiem Naro­do­wym Toub­kal, człon­ko­wie wypra­wy napo­ty­ka­li pro­ble­my na punk­tach kon­tro­l­nych. W Par­ku Naro­do­wym nie moż­na poru­szać się po zmro­ku. W Imlil byli przed godzi­ną 16.00 (słoń­ce w tej czę­ści Maro­ko zacho­dzi po godzi­nie 19.00). Koniecz­ne było prze­ko­na­nie żoł­nie­rzy na pierw­szym punk­cie kon­tro­l­nym, że na pew­no uda im się poko­nać całą tra­sę do schro­ni­ska przed zmro­kiem. W tym momen­cie przy­da­ło się wspo­mnie­nie o zdo­by­ciu 5-tysięcz­ni­ka Kazbek. Funk­cjo­na­riu­sze zgo­dzi­li się, żeby eki­pa WAT weszła tego same­go dnia do Par­ku, więc mogła roz­po­cząć pierw­szy etap zdo­by­wa­nia góry – oko­ło 11 kilo­me­tro­wy trek­king z 1500 m prze­wyż­sze­nia.

Tem­po było dość szyb­kie, a po dro­dze musie­li przejść przez kolej­ne dwie kon­tro­le. Ostat­nią część tra­sy poko­ny­wa­li już przy świe­tle lata­rek czo­ło­wych po zmro­ku. W schro­ni­sku zamel­do­wa­li się nie­co przed 20.00. Tem­pe­ra­tu­ra spa­dła z 20 stop­ni do 0. Zmę­cze­ni lotem i podró­żą do Imlil oraz trek­kin­giem do schro­ni­ska zje­dli kola­cję i szy­ko­wa­li się do ata­ku szczy­to­we­go zapla­no­wa­ne­go na godzi­nę 5.30. Szyb­kie prze­pa­ko­wa­nie ple­ca­ków i po godzi­nie 22.00 mogli się poło­żyć i nie­co odpo­cząć.

Atak szczytowy i powrót

Z same­go rana człon­ko­wie wypra­wy byli goto­wi do wyj­ścia w kie­run­ku szczy­tu. Ze schro­ni­ska wyru­szy­li o godzi­nie 5.40. Podej­ście na szczyt zaczę­ło się od kil­ku­me­tro­wej barie­ry skal­nej, na któ­rą każ­dy musiał się wspiąć. Nie­zbęd­ne oka­za­ły się raki oraz cze­ka­ny, bez któ­rych cięż­ko było­by poko­nać zaśnie­żo­ne sto­ki. Dal­sza część to mozol­ne podej­ście do prze­łę­czy poło­żo­nej na 4000 m n.p.m. Tutaj cze­kał na nich prze­pięk­ny widok na cały Atlas Wyso­ki ską­pa­ny w pro­mie­niach wscho­dzą­ce­go słoń­ca. Mimo prze­ni­kli­we­go, mroź­ne­go wia­tru zdo­by­li się na chwi­lę prze­rwy i zro­bie­nie kil­ku zdjęć. Tem­pe­ra­tu­ra spa­dła poni­żej -15 stop­ni Cel­sju­sza.

Ostat­nia część podej­ścia to nie­ca­łe 200 m trud­niej­sze­go tech­nicz­nie tere­nu. Widok szczy­tu pozwo­lił zapo­mnieć o prze­ni­kli­wym mro­zie i sil­nym wie­trze, któ­re towa­rzy­szy­ły wypra­wie przez cały czas od momen­tu wyj­ścia na prze­łęcz. Na szczy­cie sta­nę­li o godzi­nie o godz. 8.51 (11 lute­go 2019).

Mimo sło­necz­ne­go nie­ba wca­le nie zro­bi­ło się cie­plej. Po kil­ku­na­stu minu­tach i zro­bie­niu pamiąt­ko­wych zdjęć nad­szedł czas na naj­trud­niej­szy etap każ­dej gór­skiej wypra­wy – zej­ście. Po dwóch nie­prze­spa­nych nocach i poko­na­niu ponad 2500 m prze­wyż­sze­nia, każ­dy z uczest­ni­ków odczu­wał zmę­cze­nie. Koniecz­ne było jak naj­szyb­sze zej­ście na niż­szą wyso­kość. I tak po pra­wie 5 godzi­nach akcji gór­skiej zeszli do schro­ni­ska. Bar­dzo zmę­cze­ni, nie­wy­spa­ni i głod­ni, ale przede wszyst­kim szczę­śli­wi z suk­ce­su i bez­piecz­ne­go powro­tu. Teraz cze­kał ich tyl­ko przy­jem­ny trek­king w dół w peł­nym słoń­cu i z pięk­ny­mi wido­ka­mi.

sierż. pchor. Patryk Popło­nyk