Strona główna » Aktualności » Głos przez ocean – usłyszmy echo Radiostacji Babice

Głos przez ocean – usłyszmy echo Radiostacji Babice

Gdy­by ist­nia­ła do dziś, wzno­si­ła­by się za ogro­dze­niem Woj­sko­wej Aka­de­mii Tech­nicz­nej. Była dru­gą co do wiel­ko­ści radio­sta­cją świa­ta. Z 10 ogrom­nych wież – wyso­kich na 126 metrów – nada­wa­no tele­gra­my przez Atlan­tyk. Zbom­bar­do­wa­ny przez Niem­ców teren pora­sta teraz las. Ale ci, któ­rzy wie­dzą cze­go szu­kać, odnaj­dą ele­men­ty impo­nu­ją­cej cen­tra­li nadaw­czej, dzię­ki któ­rej Pol­ska w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym nawią­za­ła bez­po­śred­nią łącz­ność z Ame­ry­ką.  WAT popie­ra pla­ny utwo­rze­nia muzeum Radio­sta­cji Babi­ce.

KILOMETROWE FALE WYCELOWANE W AMERYKĘ

Pół Euro­py od 1923 roku wysy­ła­ło z Pol­ski tele­gra­my do Ame­ry­ki za pośred­nic­twem Trans­atlan­tyc­kiej Radio­te­le­gra­ficz­nej Cen­tra­li Nadaw­czej. Uli­cą Radio­wą dojeż­dża­ły do pra­cy dzie­siąt­ki inży­nie­rów i tech­ni­ków. Póź­niej zamiesz­ka­li wraz z rodzi­na­mi na nowym Osie­dlu Łącz­no­ści. Osie­dle, roz­bu­do­wa­ne przy dzi­siej­szej Woj­sko­wej Aka­de­mii Tech­nicz­nej, prze­mia­no­wa­no w 1936 r. na Boer­ne­ro­wo, dla upa­mięt­nie­nia Mini­stra Poczt i Tele­gra­fów, Igna­ce­go Boer­ne­ra.

Pol­ska dobrze zara­bia­ła w latach 20. i 30. na sprze­da­wa­niu komer­cyj­nych usług tele­gra­ficz­nych. Kon­tak­ty gospo­dar­cze trud­no jest prze­ce­nić. Pro­wa­dze­nie inte­re­sów przez oce­an opła­ca­ło się: gdy­by wia­do­mość pły­nę­ła stat­kiem, docie­ra­ła­by póź­niej, niż nie­sio­na na falach radio­wych. Komu­ni­ka­cja na ogrom­ne, jak na tam­te cza­sy dystan­se, przy­śpie­szy­ła bez­pre­ce­den­so­wo.

Nadaj­nik miał bar­dzo wyso­ką moc, dzię­ki temu moż­na się było łączyć z Ame­ry­ką Pół­noc­ną i Połu­dnio­wą. Odbior­ni­ki znaj­do­wa­ły się w Argen­ty­nie i Sta­nach Zjed­no­czo­nych. War­szaw­ska sta­cja nale­ża­ła do naj­le­piej tech­nicz­nie wypo­sa­żo­nych na świe­cie. Dwa nadaj­ni­ki maszy­no­we o mocy 200 kW każ­dy, były zasi­la­ne 500 kW gene­ra­to­rem napę­dza­nym sil­ni­kiem Die­sla. Apa­ra­tu­ra nadaw­cza Cen­tra­li zapew­nia­ła cało­do­bo­wą komu­ni­ka­cję z USA. Latem nada­wa­no 30 słów na minu­tę, zimą dwa razy wię­cej, ponie­waż popra­wia­ły się warun­ki roz­prze­strze­nia­nia się fal.

Pola­cy nie zdą­ży­li znisz­czyć insta­la­cji, zanim we wrze­śniu 1939 roku prze­jął ją wróg. Roz­kaz mar­szał­ka Edwar­da Rydza-Śmi­głe­go nie został wyko­na­ny. Radio­sta­cja umoż­li­wi­ła hitle­row­com komu­ni­ka­cję z flo­tą U‑Bootów i z Japo­nią. Dłu­gie fale pozwo­li­ły im na swo­bod­ny kon­takt z okrę­ta­mi pod­wod­ny­mi pły­wa­ją­cy­mi na Atlan­ty­ku. Dla­te­go Niem­cy wysa­dzi­li radio­sta­cję w powie­trze dopie­ro tuż przed koń­cem woj­ny. Fala deto­na­cyj­na spra­wi­ła, że w pobli­skiej wsi Babi­ce z okien domów powy­pa­da­ły szy­by.

Uczel­nia woj­sko­wa powsta­ła tu dużo póź­niej. Ale pod­cho­rą­żo­wie WAT wciąż bie­ga­ją w For­cie Radio­wo i mija­ją w lesie pozo­sta­ło­ści wiel­kiej bazy tech­nicz­nej: bud­ki straż­ni­cze czy meta­lo­we ele­men­ty kon­struk­cyj­ne. Świet­ność sana­cyj­nej radio­sta­cji ode­szła w zapo­mnie­nie. Podob­na insta­la­cja, nie­co mniej­sza, osta­ła się w Szwe­cji. Dziś już nie nada­je, ale sta­no­wi obiekt muze­al­ny i jest wpi­sa­na na listę Une­sco.

Dla­te­go WAT wspie­ra ideę powsta­nia Cen­trum Nauki – Muzeum Trans­atlan­tyc­kiej Radio­te­le­gra­ficz­nej Cen­tra­li Nadaw­czej Babi­ce. Wydział Elek­tro­ni­ki zabie­ga o utwo­rze­nie pra­cow­ni inży­nier­skiej przy uczel­ni dla pasjo­na­tów i naukow­ców zaan­ga­żo­wa­nych w rekon­struk­cję zabyt­ko­we­go nadaj­ni­ka MEWA, któ­ry doce­lo­wo ma stać się eks­po­na­tem muzeum.

Peł­na wer­sja arty­ku­łu w cyklu: Nauka i tech­no­lo­gia 

Karo­li­na Dusz­czyk
fot. Sto­wa­rzy­sze­nie Park Kul­tu­ro­wy
Trans­atlan­tyc­ka Radio­te­le­gra­ficz­na Cen­tra­la Nadaw­cza
www​.trcn​.pl