» » Być kadetem West Point

Być kadetem West Point

wpis w: Aktualności | 0

„To dla mnie nie­zwy­kle cen­ne doświad­cze­nie stu­dio­wać w uczel­ni, któ­ra nie­zmien­nie, od kil­ku­set lat pozo­sta­je świa­to­wym lide­rem w kształ­ce­niu przy­szłych dowód­ców” – mówi sierż. pchor. Olaf Kory­ciak z Woj­sko­wej Aka­de­mii Tech­nicz­nej. Jest on jed­nym z trzech Pola­ków, któ­rzy obec­nie stu­diu­ją w ame­ry­kań­skiej aka­de­mii woj­sko­wej West Point. Za oce­anem spę­dzi naj­bliż­sze czte­ry lata.

Pod­cho­rą­żym Woj­sko­wej Aka­de­mii Tech­nicz­nej na kie­run­ku logi­sty­ki został w 2015 roku. Już na trze­cim roku stu­diów, jako wyróż­nia­ją­cy się stu­dent, otrzy­mał pro­po­zy­cję ubie­ga­nia się o wyjazd na stu­dia w West Point. „Przy­ją­łem ją z dużym entu­zja­zmem. Ale wie­dzia­łem, że to dopie­ro począ­tek dro­gi. Naj­pierw bowiem cze­ka­ła mnie dłu­ga rekru­ta­cja, pro­wa­dzo­na przez resort obro­ny naro­do­wej i Amba­sa­dę USA” – mówi sierż. pchor. Olaf Kory­ciak. Do pierw­sze­go eta­pu kwa­li­fi­ka­cji przy­stą­pi­li nie tyl­ko pod­cho­rą­żo­wie z WAT, ale tak­że innych woj­sko­wych uczel­ni, w tym wro­cław­skiej Aka­de­mii Wojsk Lądo­wych. Dla komi­sji wery­fi­ku­ją­cej kan­dy­da­tów liczy­ły się m.in. ich osią­gnię­cia nauko­we, zna­jo­mość języ­ka angiel­skie­go, opi­nio­wa­nie służ­bo­we i spraw­ność fizycz­na.

W dru­gim eta­pie „rywa­li­za­cji” spo­tka­ło się pię­ciu naj­lep­szych – czte­rech pod­cho­rą­żych z WAT i jeden z wro­cław­skiej Aka­de­mii. „Staw­ka była wyso­ka, bo ame­ry­kań­ska uczel­nia każ­de­go roku może przy­jąć mak­sy­mal­nie trzy oso­by z dane­go pań­stwa. Zazwy­czaj jed­nak przyj­mo­wa­na jest jed­na lub dwie. Dla­te­go wie­dzia­łem, że muszę dać z sie­bie wszyst­ko pod­czas testów” – mówi pod­cho­rą­ży.

Jed­nym z nich był SAT (Scho­la­stic Asses­sment Test), odpo­wied­nik pol­skiej matu­ry. Pod­cho­rą­żo­wie musie­li się wyka­zać wie­dzą z mate­ma­ty­ki, bio­lo­gii, che­mii i fizy­ki. Cze­kał też na nich test TOEFL okre­śla­ją­cy zna­jo­mość języ­ka angiel­skie­go oraz egza­min spraw­no­ści fizycz­nej, tzw. Can­di­da­te Fit­ness Asses­sment. Ostat­nim eta­pem była roz­mo­wa kwa­li­fi­ka­cyj­na w Amba­sa­dzie USA.

W maju tego roku komi­sja rekru­ta­cyj­na West Point ogło­si­ła wynik rekru­ta­cji. Na liście przy­ję­tych 16 obco­kra­jow­ców był tak­że Olaf. „Suk­ces był podwój­ny, bo razem ze mną przy­ję­to też kole­gę z uczel­ni, sierż. pchor. Micha­ła Kamień­skie­go. Po raz pierw­szy w histo­rii zda­rzy­ło się, by na pierw­szy rok dosta­ło się dwóch Pola­ków” – mówi sierż. pchor. Kory­ciak.

Być liderem

O tym, że Olaf dosko­na­le sobie pora­dzi, od począt­ku prze­ko­na­ny był jego tata, tak­że żoł­nierz zawo­do­wy. „Te stu­dia to było jego marze­nie. Posta­no­wił więc sko­rzy­stać z szan­sy, jaką otrzy­mał. Jest bar­dzo ambit­ny i z ogrom­ną deter­mi­na­cją dążył do celu. Myślę, że bar­dzo pomo­gła mu dosko­na­ła zna­jo­mość angiel­skie­go, spraw­ność fizycz­na, ale i dodat­ko­we umie­jęt­no­ści. Zna pod­sta­wy języ­ka arab­skie­go, stu­dio­wał też sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we na Uni­wer­sy­te­cie Wro­cław­skim. Jestem bar­dzo dum­ny z syna” – mówi st. chor. Paweł Kory­ciak, któ­ry na co dzień słu­ży w Pozna­niu, w Rejo­nie Wspar­cia Tele­in­for­ma­tycz­ne­go (RCI Byd­goszcz).

Pod koniec czerw­ca pol­ski pod­cho­rą­ży wyle­ciał za oce­an, a 2 lip­ca roz­po­czął swo­ją przy­go­dę z West Point. Na począ­tek prze­szedł, trwa­ją­ce sześć tygo­dni, szko­le­nie pod­sta­wo­we (CBT – Cadet Basic Tra­ining). „Ponad dwa tygo­dnie spę­dzi­li­śmy na poli­go­nie w Camp Buck­ner. Nie­wąt­pli­wym atu­tem był fakt, że więk­szość zajęć pro­wa­dzi­li spe­cja­li­ści z legen­dar­nej 101 Dywi­zji Powietrz­no­de­san­to­wej USA, a zaję­cia odby­wa­ły się w warun­kach odwzo­ro­wu­ją­cych real­ne pole wal­ki, z wyko­rzy­sta­niem gra­na­tów dym­nych i huko­wych oraz amu­ni­cji ćwi­czeb­nej. Pod­czas szko­le­nia strze­lec­kie­go mie­li­śmy z kolei moż­li­wość pro­wa­dze­nia ognia z wie­lu rodza­jów bro­ni, w tym tak­że z gra­nat­ni­ków pod­wie­sza­nych oraz gra­nat­ni­ków prze­ciw­pan­cer­nych AT-4. Szko­li­li­śmy się też z nawi­ga­cji tere­no­wej, wspi­nacz­ki gór­skiej, pomo­cy przed­me­dycz­nej i tak­ty­ki” – opo­wia­da pod­cho­rą­ży.

Po szko­le­niu pod­sta­wo­wym kade­ci roz­po­czę­li rok aka­de­mic­ki. Jak przy­zna­je Polak, każ­dy dzień nauki jest wypeł­nio­ny po brze­gi. Z prze­rwa­mi na śnia­da­nie i lunch odby­wa­ją się tre­nin­gi spor­to­we, zaję­cia aka­de­mic­kie i wykła­dy pro­wa­dzo­ne przez gości. Po kola­cji odby­wa się tzw. eve­ning stu­dy period. „To czas na samo­kształ­ce­nie i przy­go­to­wa­nie się do kolej­nych zajęć. Ma to duże zna­cze­nie, bo wła­dze uczel­ni wycho­dzą z zało­że­nia, że efek­tyw­na nauka jest moż­li­wa tyl­ko wte­dy, gdy każ­dy kadet umie roz­sąd­nie zarzą­dzać swo­im cza­sem. Dla­te­go duży nacisk kła­dzie się na tzw. thay­er method, czy­li meto­dę aktyw­nej nauki” – mówi Olaf.

Tym, na co ame­ry­kań­cy wykła­dow­cy zwra­ca­ją też szcze­gól­ną uwa­gę są kwe­stie przy­wódz­twa. „Aka­de­mia kreu­je lide­rów, goto­wych do podej­mo­wa­nia trud­nych decy­zji nie tyl­ko pod­czas codzien­nej służ­by zawo­do­wej, ale rów­nież w sytu­acjach stre­so­wych pod­czas dzia­łań bojo­wych. Każ­de­go dnia pra­cu­je­my nad wykształ­ce­niem w sobie cech, jakie powi­nien mieć przy­szły dowód­ca” – mówi Polak. Od dru­gie­go roku te zaję­cia mają cha­rak­ter bar­dziej prak­tycz­ny. Kade­ci dowo­dzą kole­ga­mi z pierw­sze­go roku, a pod­czas kolej­nych lat nauki sta­ją się dowód­ca­mi plu­to­nów i kom­pa­nii. Stu­den­tom szcze­gól­nie zdol­nym powie­rza­ne są nawet sta­no­wi­ska dowód­ców bata­lio­nów i puł­ków.
Jak pod­kre­śla sierż. pchor. Kory­ciak samo prak­tycz­ne szko­le­nie woj­sko­we w USA znacz­nie róż­ni się od tego w Pol­sce. „W West Point odby­wa się ono przez kil­ka sobót w seme­strze oraz pod­czas waka­cji pomię­dzy kolej­ny­mi lata­mi nauki. Jest bar­dzo inten­syw­ne i bazu­je wyłącz­nie na prak­ty­ce. Mnie takie szko­le­nie cze­ka po pierw­szym roku. Obej­mie ono m.in.: obsłu­gę dział arty­le­ryj­skich, zaawan­so­wa­ną nawi­ga­cję tere­no­wą czy wod­ny tor prze­szkód” – mówi pol­ski pod­cho­rą­ży.

O Polsce za oceanem

Mimo napię­te­go gra­fi­ku zajęć, sierż. pchor. Kory­ciak anga­żu­je się w dzia­łal­ność spor­to­wą i nauko­wą. Jest np. człon­kiem dru­ży­ny San­dhurst, do któ­rej nale­żą kade­ci chcą­cy dosko­na­lić swo­je umie­jęt­no­ści mili­tar­ne­go dzia­ła­nia w trud­nych warun­kach pogo­do­wych i tere­no­wych.

„W ramach San­dhurst każ­de­go roku odby­wa­ją się zawo­dy uży­tecz­no-bojo­we. Wśród kon­ku­ren­cji są m.in. kil­ku­dzie­się­cio­ki­lo­me­tro­wy marsz w peł­nym rynsz­tun­ku, strze­la­nia po wysił­ku fizycz­nym, pierw­sza pomoc w trak­cie dzia­łań bojo­wych, róż­ne tory prze­szkód. Jako czło­nek dru­ży­ny repre­zen­tu­ją­cej moją kom­pa­nię, regu­lar­nie uczest­ni­czę we wspól­nych tre­nin­gach przy­go­to­wu­ją­cych do zawo­dów” – mówi Olaf.

Pol­ski pod­cho­rą­ży nale­ży też do mię­dzy­na­ro­do­we­go klu­bu zrze­sza­ją­ce­go stu­den­tów mię­dzy­na­ro­do­wych i oby­wa­te­li USA, zain­te­re­so­wa­nych histo­rią, kul­tu­rą i zwy­cza­ja­mi innych państw. Jest też człon­kiem Pol­skie­go Klu­bu „Kościusz­ko Squ­adron” w West Point, któ­ry kul­ty­wu­je dzia­łal­ność wybit­nych Pola­ków na tere­nie USA. „Klub orga­ni­zu­je np. wyciecz­ki do Sara­to­gi – miej­sca słyn­nej bitwy, w któ­rej zna­czą­cą rolę ode­grał Tade­usz Kościusz­ko, a człon­ko­wie klu­bu corocz­nie bio­rą też udział w mar­szach Polo­nii w Nowym Jor­ku czy Fila­del­fii. Będąc tu, wie­le tysię­cy kilo­me­trów od domu, mam więc nie­zwy­kłą oka­zję zgłę­bia­nia wie­dzy o wybit­nych Pola­kach, naszej histo­rii i tra­dy­cji, a tak­że zoba­cze­nia miejsc o szcze­gól­nym zna­cze­niu dla wspól­nej histo­rii USA i Pol­ski” – pod­kre­śla Olaf.

Zda­niem pol­skie­go pod­cho­rą­że­go, kształ­ce­nie w West Point ma wie­le atu­tów. Poza zdo­by­wa­niem szcze­gól­nej wie­dzy w zakre­sie sztu­ki wojen­nej oraz dowo­dze­nia, ogrom­ne zna­cze­nie ma fakt, że prze­by­wa­ją w zróż­ni­co­wa­nym etnicz­nie i kul­tu­ro­wo śro­do­wi­sku. Każ­de­go roku West Point przyj­mu­je ok. 1200 kade­tów, w tym oko­ło 15 kade­tów pocho­dzi spo­za USA. Na pierw­szy rok z Ola­fem tra­fi­li m.in. pod­cho­rą­żo­wie z Taj­lan­dii, Tune­zji, Kam­bo­dży, Korei Płd., Sin­ga­pu­ru, Egip­tu, Rumu­nii, Alba­nii i Gru­zji. Na wyż­szych rocz­ni­kach z kolei stu­diu­ją też m.in. przed­sta­wi­cie­le Czar­no­gó­ry, Holan­dii, Ban­gla­de­szu i Paki­sta­nu. –„Kon­takt z oso­ba­mi o zupeł­nie innym doświad­cze­niu i pocho­dze­niu, kul­tu­rze, zwy­cza­jach pozwa­la mi na pozna­nie alter­na­tyw­nych spo­so­bów roz­wią­zy­wa­nia róż­nych pro­ble­mów. Myślę, że w dużym stop­niu uła­twi mi to w przy­szło­ści współ­pra­cę z sojusz­ni­ka­mi w NATO” – mówi sierż. pchor. Kory­ciak.

Edu­ka­cja pol­skie­go pod­cho­rą­że­go na West Point potrwa w sumie czte­ry lata. Zdo­bę­dzie tytuł Bache­lor of Scien­ce – odpo­wied­nik pol­skie­go tytu­łu inży­nie­ra. „Nie mam wąt­pli­wo­ści, że sobie pora­dzi. Jest komu­ni­ka­tyw­ny, dosko­na­le pra­cu­je w zespo­le, wyróż­nia­ją go umie­jęt­no­ści orga­ni­za­cyj­ne oraz łatwość i samo­dziel­ność w podej­mo­wa­niu decy­zji. Ma też dosko­na­łą kon­dy­cję. Ukoń­czył kil­ka­dzie­siąt bie­gów ulicz­nych i prze­ła­jo­wych, jak np. Pół­ma­ra­ton Koma­do­sa, wie­le razy zaj­mo­wał czo­ło­we miej­sca. To wszyst­ko razem spra­wia, że jest w sta­nie podo­łać tru­dom nauki w West Point i zostać zna­ko­mi­tym dowód­cą” – mówi kpt. Mie­czy­sław Świę­to­chow­ski, dowód­ca 8 kom­pa­nii WAT.

Aka­de­mia West Point w sta­nie Nowy Jork jest naj­star­szą szko­łą woj­sko­wą armii USA. Zosta­ła otwar­ta 4 lip­ca 1802 roku. Zde­cy­do­wa­ną więk­szość kade­tów sta­no­wią Ame­ry­ka­nie, ale uczel­nia co roku przyj­mu­je też kil­ku­na­stu kade­tów mię­dzy­na­ro­do­wych. Obec­nie na West Point kształ­ci się ponad 4 tys. osób, w tym trzech Pola­ków. Na pierw­szym roku stu­diu­ją: sierż. pchor. Olaf Kory­ciak i sierż. pchor. Michał Kamień­ski z WAT, rok wyżej jest sierż. pchor. Bar­tło­miej Grzy­bow­ski, rów­nież z WAT. Wcze­śniej Aka­de­mię w West Point ukoń­czy­ło pię­ciu Pola­ków.

Absol­wen­ta­mi tej aka­de­mii są m.in. pre­zy­den­ci USA Dwi­ght Eisen­ho­wer, Ulys­ses Grant oraz gene­ra­ło­wie Geo­r­ge Pat­ton i Douglas MacAr­thur.

Autor: Pau­li­na Gliń­ska
Źró­dło: www​.pol​ska​-zbroj​na​.pl
Fot. arch. pry­wat­ne