» » Najważniejsza jest Wojskowa Akademia Techniczna

Najważniejsza jest Wojskowa Akademia Techniczna

wpis w: Aktualności | 0

gen. bryg. dr. hab. inż. Tadeuszem Szczurkiem, rektorem-komendantem WAT rozmawia Hubert Kaźmierski, redaktor naczelny „Głosu Akademickiego”

 

Panie Generale, gratuluję awansu! Dostąpił Pan zaszczytu, jaki spotyka niewielu żołnierzy. Jakie to uczucie?

Gen. bryg. Tadeusz Szczurek: Wyjątkowe i szczególne. Życzę takich wrażeń innym oficerom, no i oczywiście naszym podchorążym. A tak poważnie, to każdy młody człowiek, który decyduje się włożyć mundur, chce awansować, bo jest to wpisane w zasady służby wojskowej. Awans to zawsze potwierdzenie kompetencji dowodzenia na kolejnych szczeblach i umocnienie pozycji w środowisku. Jednak tylko nieliczni awansują tak wysoko i zostają generałami. Jakie to uczucie? Ogromna satysfakcja niezmarnowanych lat, akceptacji i uznania u przełożonych, potwierdzenia właściwego kierowania uczelnią, wysokiej oceny podejmowanych działań i spełnienia – tych dorosłych i tych młodzieńczych – ambicji.

Czy to duża zmiana dla Akademii i dla Pana, jej rektora-komendanta?

T.S.: Z punktu widzenia Akademii to duża i korzystna zmiana, głównie wizerunkowa – w kraju i za granicą. Wojskowa Akademia Techniczna jest największą uczelnią wojskową w Polsce i jedną z największych w Europie, stąd też rektor generał stanowi potwierdzenie pozycji, potencjału i prestiżu uczelni. W związku z generalskim awansem wzrasta pozycja uczelni i jej rektora nie tylko w strukturach wojskowych, ale także w relacjach z władzami lokalnymi i środowiskiem akademickim. Stopień generalski to dodatkowe możliwości, ale też dodatkowe obowiązki. Jest to także wzór dla podchorążych i kadry uczelni: „każdy żołnierz nosi buławę marszałkowską w plecaku”. Trzeba tylko dać z siebie wszystko, aby ją zdobyć.

Jakie w związku z tym ma Pan plany na przyszłość? Względem swojej kariery wojskowej i naukowej oraz samej Akademii? W najbliższym czasie ma tu chyba największe znaczenie Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (tzw. Ustawa 2.0). A w dalszej perspektywie?

T.S.: Najważniejsza jest Wojskowa Akademia Techniczna. A plany na najbliższą przyszłość obejmują dwa obszary. Jeden to właśnie wspomniana Ustawa 2.0 i utrzymanie wysokiej pozycji naukowej Wojskowej Akademii Technicznej w krajowym systemie szkolnictwa wyższego. Drugi obszar – bardziej wojskowy – to zapewnienie gotowości, potencjału i wysokich standardów kształcenia i wychowywania rosnącej liczby podchorążych, podoficerów i oficerów. Zapotrzebowanie Ministerstwa Obrony Narodowej na wysokiej klasy specjalistów i dobrze wykształconych dowódców ciągle rośnie. To duża szansa dla nas na dalszy rozwój. Generuje to jednak konkretne problemy – zarówno logistyczne, jak i dydaktyczne, laboratoryjne. Musimy równolegle rozwijać bazę do prowadzenia studiów politechnicznych i kształcenia oficerskiego, a to wymaga dużych środków, zaangażowania i poświęceń. Ustawa 2.0 zmienia kompletnie system oceny uczelni. Wymusza podjęcie bardzo ważnych decyzji dotyczących dyscyplin naukowych, jakie będziemy rozwijać i prowadzić w WAT. Poziom naukowy prowadzonych badań (potwierdzony głównie publikacjami na światowym poziomie) określa, czy uczelnia utrzyma dotychczasowe i uzyska nowe uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora i doktora habilitowanego oraz prowadzenia postępowań zmierzających do nadania tytułu naukowego profesora w zakresie prowadzonych dyscyplin. Oczywiście bylibyśmy zainteresowani tym, żeby tych uprawnień posiadać jak najwięcej, ale z drugiej strony zbyt rozległe spektrum badań może spowodować, że rozproszymy wysiłek i nie będziemy w stanie utrzymać wszędzie najwyższego poziomu. Dlatego pierwszym zadaniem jest utrzymanie dotychczasowej pozycji WAT-u i utworzenie szkoły doktorskiej obejmującej wszystkie dyscypliny, w których Akademia posiada uprawnienia. Kolejnym krokiem może być rozszerzanie zakresu prowadzonych dyscyplin ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb MON.

W naszej uczelni przybywa podchorążych – to z jednej strony dobra wiadomość, bo oznacza tendencję wzrostową. Z drugiej pojawiają się jednak głosy, że ilość może wpływać (negatywnie) na jakość nauczania, szkolenia wojskowego.

T.S.: Wojskowa Akademia Techniczna powstała głównie po to, aby kształcić przyszłych oficerów-inżynierów, wysokiej klasy specjalistów na potrzeby MON. W swojej historii kształciła już dużo więcej podchorążych niż teraz. Problem polega na konieczności zbudowania – w nowym wymiarze i jakości – potencjału naukowo-dydaktycznego, dostosowanego do bieżących potrzeb kształcenia wojskowego na rzecz MON. W związku z tym, równolegle ze zwiększoną liczbą podchorążych, ograniczamy ilość studentów cywilnych. WAT ma prawie 10 tysięcy studentów i liczba ta generalnie nie będzie ulegać zmianie. Dzisiaj, ze względu na potrzeby Ministerstwa Obrony Narodowej, kształcimy coraz więcej podchorążych, dlatego WAT otrzymuje niezbędne środki finansowe na rozbudowę bazy naukowo-dydaktycznej i logistycznej, by utrzymać wysoki poziom kształcenia. Uczelnia nie obniży poziomu w związku ze zwiększoną liczbą studentów wojskowych, a co za tym idzie – przyjmowaniem również tych nieco słabszych kandydatów. Podejmujemy działania wspierające naszych studentów i podchorążych. Organizujemy dodatkowe zajęcia, kursy przygotowawcze, konsultacje z nauczycielami akademickimi. Od kilku lat obserwujemy też, że ci, którzy nie dostali się na studia wojskowe, ciągle o nich myślą. Dlatego umożliwiamy studentom cywilnym drugiego i trzeciego roku przejście na studia wojskowe. Odbywa się to pewnym kosztem, bo muszą wyrównać materiał, zdać dodatkowe egzaminy, niekiedy cofnąć się o jeden rok, ale zainteresowanie ciągle jest. Pozwala to w pewnym stopniu uzupełniać niedobory po tych, którzy rzeczywiście nie dali rady, którzy byli słabsi. Ciągle prestiż i poziom absolwentów wojskowych i cywilnych WAT cieszy się dużym uznaniem na rynku pracy. Renoma WAT, poziom kształcenia i badań naukowych pozwalają nam i naszym studentom spokojnie patrzeć w przyszłość.

A czy zwiększająca się ilość absolwentów w mundurze nie będzie dla nich samych problemem w przyszłości? Czy nie nastąpi „przesycenie” i w dalszej perspektywie – problemy ze znalezieniem dobrej pracy?

T.S.: Proszę pamiętać, że to nie my, a Ministerstwo Obrony Narodowej określa limity ilościowe naboru podchorążych. Odpowiadają one potrzebom etatowym określonym przez Departament Kadr. Jestem przekonany, że w tej procedurze na każdego absolwenta o odpowiednich kwalifikacjach i kompetencjach czeka miejsce pracy. Oczywiście najlepsi absolwenci obejmą najlepsze miejsca. Jednocześnie zobowiązania Polski wobec Sojuszu Północno-Atlantyckiego, Unii Europejskiej, związane z bezpieczeństwem i obroną, również generują zapotrzebowanie na specjalistów na światowym poziomie i to też jest szansa dla naszych absolwentów. Okres, kiedy Europa, kiedy świat mógł spokojnie odetchnąć i pozwolić sobie na pewne zwolnienie, czy też zmniejszenie potencjału wojskowego, już minął. Napięcia międzynarodowe, konflikty na tle gospodarczym, religijnym czy politycznym powodują, że dla utrzymania odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa Polska, podobnie jak nasi sojusznicy, potrzebuje dobrze przeszkolonej i uzbrojonej armii. Jednocześnie pozycja i potencjał obronny Polski otwierają absolwentom WAT szerokie możliwości podjęcia pracy w międzynarodowych strukturach i organizacjach związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa w skali globalnej.

A co z przeszkoleniem wojskowym dla studentów cywilnych, o którym wspominał Pan dwa lata temu[1]?

T.S.: Tytuł wspomnianego wywiadu – „WAT nie będzie jedną z politechnik” – miał przypominać i podkreślać, że WAT jest głównie uczelnią wojskową. Stąd też studentom cywilnym również oferujemy kursy i zajęcia z zakresu obronności i bezpieczeństwa. Może to umożliwić im znalezienie pracy w szeroko rozumianych strukturach bezpieczeństwa cywilnego, zarządzania kryzysowego na poziomie ogólnokrajowym i lokalnym. Studenci WAT mogą poznawać zasady działania wojskowego również przez programy organizowane przez MON, jak np. Legia Akademicka, w ramach której w ubiegłym roku szkolenie wojskowe odbyli nasi studenci cywilni.

WAT ma coraz szersze stosunki międzynarodowe – współpracuje z uczelniami na całym świecie, zapraszani byli nobliści, którzy prowadzili wykłady, mamy kursy dla studentów zagranicznych. Co dalej? Może specjalny kierunek studiów dla zagranicznych studentów?

T.S.: Wojskowa Akademia Techniczna jest znana i ceniona na świecie. Współpraca naukowa, badawczo-wdrożeniowa czy dydaktyczna obejmuje niemal 50 krajów z całego świata. Na wykłady przyjeżdżają do nas nobliści i wybitni specjaliści z różnych dziedzin. Umiędzynarodowienie studiów w WAT znacząco wzrosło w ostatnich latach. Bardzo się cieszę, że dotyczy nie tylko studiów cywilnych, ale również wojskowych. Od kilku lat międzynarodowa wymiana obejmuje także uczelnie wojskowe i podchorążych. Już dzisiaj, w ramach programu UE Erazmus i Erazmus Mundus, studiują u nas studenci i doktoranci z Europy i świata. Wydajemy wspólne z uczelniami partnerskimi dyplomy doktorskie. WAT ma ambicję uczestniczyć w ogólnoeuropejskim rynku edukacyjnym. Chcemy przyjmować studentów zagranicznych i otworzyć się również na wymianę nauczycieli. Chciałbym podkreślić, że umiędzynarodowienie jest jednym z kryteriów oceny jakości uczelni. Czy stworzenie wydziału dla studentów zagranicznych jest dobrym pomysłem, jeszcze nie wiem, ale nie wykluczam takiej możliwości. Należy jednak pamiętać, że WAT nadal musi posiadać uprawnienia do prowadzenia badań, projektów, które są objęte pewnymi klauzulami zachowania tajemnicy. Trzeba stworzyć taką strukturę współpracy, która pozwoli na współistnienie obydwu działań. Wojskowa Akademia Techniczna od wielu lat bierze udział w pracach Sojuszu Północnoatlantyckiego i Europejskiej Agencji Obrony. Zespoły badawcze uczelni uczestniczą w wielu projektach Unii Europejskiej. Posiadamy porozumienia o współpracy z ośrodkami badawczymi z Europy i świata. Nie mamy z tym problemu. Współpraca międzynarodowa daje możliwość szybszego rozwoju, poznawania nowych technologii i udziału w pracach, których samodzielnie nie mogą się podjąć nawet najbogatsze państwa. Dzięki współpracy międzynarodowej WAT jest uczelnią rozpoznawalną w świecie.

Oprócz kooperacji ze środowiskami naukowymi i badawczym, szkołami prowadzącymi klasy mundurowe, współpracujemy też z przemysłem – nie tylko wojskowym. Jakie tu są korzyści dla uczelni?

T.S.: Współpraca z przemysłem, transfer i wdrożenia technologii, to najwyższa forma uznania, jakości i sensu prowadzenia prac badawczo-wdrożeniowych. WAT od wielu lat intensywnie współpracuje z przemysłem sektora obronnego i nie tylko. Mamy liczne sukcesy w zakresie wdrażania nowych technologii i wyrobów w transporcie, medycynie, ochronie środowiska, telekomunikacji, budownictwie i wielu firmach typu „high-tech”. Zebraliśmy liczne nagrody, posiadamy sporo patentów. Wymiernymi korzyściami dla uczelni są umowy wdrożeniowe i opłaty licencyjne wpływające od firm do budżetu Akademii. Nie można pominąć satysfakcji zespołów badawczych oraz nowych możliwości miejsc pracy dla studentów i absolwentów WAT.

Kiedy rozmawiam z kimś, kto dowiaduje się, że pracuję w Wojskowej Akademii Technicznej, czasem słyszę: a co Wy tam takiego robicie pożytecznego „dla ludzi”, a nie tylko dla wojska?

T.S.: WAT jest uczelnią cywilno-wojskową. Już sam fakt, że tylko 20 procent studentów to studenci w mundurze, pokazuje istotny udział części cywilnej w życiu Akademii. Politechniczny charakter studiów powoduje, że wiele prac badawczych i badawczo-rozwojowych dotyczy również rynku cywilnego. Większość rozwijanych tu technologii to technologie podwójnego zastosowania. W ciągu ostatnich 5 lat tyle samo nagród otrzymaliśmy za opracowania dotyczące techniki wojskowej, co zastosowań cywilnych. Nie ograniczamy zakresu i tematyki prowadzonych badań, chociaż musimy pamiętać, że priorytetem były i są badania i wdrożenia na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Wywiad z rektorem-komendantem WAT gen. bryg. dr. hab. inż. Tadeuszem Szczurkiem ukazał się w „Głosie Akademickim”, nr 11-12 (272-273) listopad-grudzień 2018 r.

 

[1] Wywiad Anny Dąbrowskiej pt. „WAT nie będzie jedną z wielu politechnik” ukazał się na portalu polska-zbrojna.pl oraz w „Głosie Akademickim” nr 10 (247) październik 2016 r.