PREZES ZARZĄDU STOWARZYSZENIA PRZYJACIÓŁ WAT

mgr inż. Dariusz Jerzy KOENIG
(ur. 31.05.1968)

 

Jest absolwentem Centrum Szkolenia Wojsk Łączności w Legnicy i Wydziału Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej.

W latach 1989-2004 pracownik techniczny i naukowo-dydaktyczny Wydziału Elektroniki WAT. W czasie  pracy jako nauczyciel akademicki kształcił studentów WAT z zakresu automatyzacji systemów dowodzenia i łączności, promotor licznych prac magisterskich i podyplomowych.

Oprócz pracy dydaktycznej brał udział w pracach badawczo−rozwojowych w zakresie projektowania i programowania zautomatyzowanych systemów dowodzenia, systemów informatycznych, urządzeń łączności, systemów rozpoznania i walki elektronicznej. Uczestniczył m.in. w pracach badawczo-rozwojowych związanych z automatyzacją i modernizacją systemów łączności, dowodzenia i rozpoznania „GORYCZNIK”, „PROCJON-2”,  „LOARA”, „STORCZYK-R”, i „PRZEBIŚNIEG”.

Swoje osiągnięcia prezentował na licznych konferencjach i wystawach poświęconych obronności kraju. Wszystkie projekty badawczo-rozwojowe, w których brał udział zostały wdrożone i były produkowane przez polski przemysł zbrojeniowy. W związku z udziałem w procesie projektowania, tworzenia i wdrażania systemów na potrzeby Sił Zbrojnych RP posiada szerokie doświadczenie i kompetencje z zakresu systemów dowodzenia, łączności i walki elektronicznej.

Za osiągnięcia w ramach prac badawczo-rozwojowych nagrodzony kilkoma nagrodami resortowymi i nagrodami Rektora WAT.

W roku 2003 na skutek procesu modernizacji i restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego Sił Zbrojnych RP został zwolniony z zawodowej służby wojskowej w WAT i wspólnie z zespołem konstruktorów i programistów założył firmę KenBIT Sp.j., w której do dnia dzisiejszego jest właścicielem i Prezesem Zarządu.

Kierowana przez Dariusza Koenig firma KenBIT zatrudnia 70 osób wysokiej klasy specjalistów z dziedziny bezpieczeństwa, łączności, systemów teleinformatycznych, dowodzenia i walki elektronicznej. Opracowuje i dostarcza kompleksowe rozwiązania systemów automatyzacji dowodzenia, łączności radiowej, przewodowej i satelitarnej, jak również systemy walki elektronicznej dla Sił Zbrojnych RP. Opracowuje swoje własne rozwiązania urządzeń telekomunikacyjnych spełniające wysokie wymagania norm obronnych zarówno mechanicznych, klimatycznych i EMC. KenBIT prowadzi również prace badawczo-rozwojowe z zakresu bezpieczeństwa systemów telekomunikacyjnych, badań kompatybilności elektromagnetycznej, cyfrowej obróbki sygnałów, systemów dowodzenia i walki elektronicznej. Dostarcza systemy zarówno dla wojsk specjalnych, lądowych, sił powietrznych jak i marynarki wojennej RP. Jednym z ostatnich wymagających projektów jaki realizuje jest dostawa przez Oddział KenBIT w Gdyni kompleksowego systemu łączności na potrzeby okrętu wykrywania min „KORMORAN-2”. System w całości został opracowany przez pracowników inżynierów, konstruktorów i programistów KenBIT.

Kierowana przez Dariusza Koenig firma KenBIT bierze czynny udział w ćwiczeniach interoperacyjności NATO testując zarówno opracowane urządzenia łączności jak również opracowany od podstaw system informatyczny klasy BMS HEKTOR. Dzięki szerokiej współpracy z WAT i ośrodkami badawczo-rozwojowymi jak również z polskim przemysłem zbrojeniowym firma KenBIT wdrożyła systemy informatyczne, dowodzenia, łączności i walki elektronicznej na ponad 400 obiektach typu wozy dowodzenia kołowe i gąsienicowe, łączności, łodziach bojowych i okrętach marynarki wojennej RP przez co posiada ugruntowaną pozycję na polskim rynku zbrojeniowym.

KenBIT na XXIV Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach (w dniach 6-9.09.2016 r.) została nagrodzona przez Bartosza Kownackiego Sekretarza Stanu Ministerstwa Obrony Narodowej nagrodą DEFENDER za wdrożony do Marynarki Wojennej RP „MHS PIGEON Okrętowy System Edycji i Transmisji Wiadomości zgodny z ACP 127 oraz STANAG 5066”.

W dniu 17.11.2016 roku, na Posiedzeniu Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich - KRASP, Dariusz Koenig został przyjęty w składu Komisji ds. Innowacyjności i Współpracy z Gospodarką KRASP.

Oprócz zainteresowań typowo technicznych Dariusz Koenig jest miłośnikiem aktywnego spędzania czasu. Uprawia sporty zimowe: narciarstwo i snowboard jak również sporty letnie: fitness, siatkówka, windsurfing i jazda rowerowa. Jako student WAT był reprezentantem WAT w piłce ręcznej.

Jest żonaty: ma dwóch synów Kamila (28 lat) i Marcina (21 lat). Jest również szczęśliwym dziadkiem: wnuk Julian (4 lata) i wnuczka Zofia (roczek).

WICEPREZES ZARZĄDU STOWARZYSZENIA PRZYJACIÓŁ WAT

płk w st. spocz. mgr inż. Andrzej BOCZKOWSKI

 

Ukończył Wydział Mechaniczny WAT w 1973 r. oraz Wydział Maszyn Roboczych i Pojazdów Politechniki Poznańskiej w 1980 r.

Służbę wojskową rozpoczął w 35 pcz. 15 DZ w Ostródzie na stanowisku technika wykładowcy. Od 1976 r. do 1985 r. wykładał budowę i eksploatację sprzętu w Wyższej Oficerskiej Szkole Wojsk Pancernych im. Stefana Czarnieckiego w Poznaniu.

Od 1985 r. do 1989 r. pracował w  Oddziale Remontów Szefostwa Służby Czołgowo-Samochodowej MON w Warszawie. Następnie pełnił służbę w Sekretariacie Głównego Inspektora Techniki WP. Po zmianach organizacyjnych w MON i utworzeniu Inspektoratu Logistyki w Sztabie Generalnym WP został przeniesiony do Sekretariatu Szefa IL, gdzie zajmował stanowisko głównego specjalisty.

Po sformowaniu Dowództwa Wojsk Lądowych pełnił służbę głównego specjalisty w Szefostwie Techniki DWLąd.

W 2004 r. zakończył służbę wojskową i przeszedł w stan spoczynku.

W latach 2008 – 2015 pracował na różnych stanowiskach w firmie Auto-Hit S.A., która produkowała i dostarczała do Sił Zbrojnych WP sprzęt transportowy m. in. samochody ciężarowe małej, średniej i dużej ładowności oraz zestawy ciągnik-naczepa do transportu sprzętu ciężkiego.

Od 16-go listopada 2010 roku jestem prezesem naszego Stowarzyszenia. Jest to pojęcie obiegowe, bo w rzeczywistości w tym dniu Walne Zebranie Stowarzyszenia Przyjaciół WAT powierzyło mi funkcję prezesa zarządu Stowarzyszenia.

Nie było mi łatwo wyrazić zgodę na przyjęcie tej funkcji z uwagi na złożoną sytuację osobistą. Zdecydowały jednak względy emocjonalne. Z mojego życia zawodowego pozostały mi dwie miłości: Wojskowa Akademia Techniczna i służba czołgowo-samochodowa w Siłach Zbrojnych. W Akademii zacząłem swoją służbę wojskową i po długiej drodze zakończyłem ją również w WAT.

W 1954 roku, po zdaniu matury w Liceum Ogólnokształcącym w Gostyninie, podjąłem starania o przyjęcie do WAT. Wówczas, nie było łatwo forsować barierę jaką stanowiły egzaminy wstępne. Na Fakultet wojsk samochodowych, bo tak się nazywał, przypadało dwanaście i pół kandydata na jedno miejsce. Należałem do tych szczęśliwców, którym udało się tę barierę pokonać.

5-go sierpnia 1954 roku zostałem żołnierzem jako ”słuchacz” WAT / nie podchorąży, nie szeregowy, a słuchacz/. Nie było wówczas poprzedzającej studia służby w jednostce wojskowej, a tylko 2-miesięczne przeszkolenie wojskowe, podobnie jak obecnie. Po 1-szym roku przekształcono nasze studia z czteroletnich inżynierskich na jednolite pięcioletnie studia magisterskie. Po drugim roku, po dodatkowych egzaminach oficerskich mianowano nas oficerami w stopniu chorążego /jedna gwiazdka/ ze wszystkimi uprawnieniami przysługującymi oficerom. Po roku otrzymaliśmy kolejny awans na stopień podporucznika, a na koniec studiów awans do stopnia porucznika. Studia były ciężkie. W każdej sesji egzaminacyjnej było na ogół pięć do sześciu egzaminów i kilka zaliczeń. Tymczasem w cywilnych uczelniach, jak relacjonowali nasi rówieśnicy, trzy egzaminy w czasie sesji to był powszechny standard. Okres studiów, będący pierwszą fazą dorosłości był dla nas, oprócz zdobywania wiedzy, wielką szkołą życia. Uczyliśmy się od dowódców, nauczycieli akademickich i od starszych kolegów, którzy studiowali razem z nami.

Z ciekawością obserwowaliśmy komendanta Uczelni generała Leoszenię i jego nieporadności w języku polskim. Z dużym respektem traktowany był zastępca komendanta płk Kącki. Powszechnie znaną w Uczelni postacią był wówczas mjr dr inż. Sylwester Kaliski, późniejszy generał, profesor i komendant WAT. Z dużym szacunkiem i sympatią wspominam swoich nauczycieli akademickich. Nie sposób ich wszystkich wymienić, ale kilku chciałby wspomnieć:

  • prof. Edward Habich, wybitny specjalista. Oceniając prace z konstrukcji pojazdów mawiał: „co byście panowie nie wymyślili to pamiętajcie, że wszystko to już przed wami było”;
  • prof. Tadeusz Pierożyński, wspaniały wykładowca i autor skryptów z konstrukcji silników;
  • prof. Wojciech Żakowski, wybitny matematyk, zawsze wytwornie ubrany. Bardzo rzadkie pomyłki w swoich wywodach kwitował powiedzeniem: „pomyłka jest rzeczą ludzką, powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej”;
  • płk prof. Stefan Wiśniewski, mój dużo starszy kolega z liceum w Gostyninie;
  • mjr Tadeusz Kasprzyk, później pułkownik, profesor, komendant wydziału i bliski kolega.

Chociaż studia w WAT nie były dla mnie lekkie to ukończyłem je w 1959 roku z oceną dobrą. Jestem wdzięczny Uczelni za to, że zrobiła ze mnie, chłopaka z biednej mazowieckiej wsi, magistra inżyniera i oficera Wojska Polskiego. Spełniły się moje młodzieńcze marzenia bowiem chciałem być inżynierem.

Akademia tamtego okresu wyglądała dużo skromniej niż obecnie. Wiele obiektów , w tym budynek główny, nie istniało. Dzisiaj jest uczelnią wspaniale wyposażoną, oraz bardzo sprawnie kierowaną, z dorobkiem naukowym o międzynarodowej sławie.

Jestem dumny z tego że jestem absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej.Chociaż w dalszej służbie odbyłem jeszcze jedne studia, tym razem operacyjno-strategiczne, które w znacznym stopniu przyczyniły się do mojego rozwoju to wykształcenie techniczne dominująco profilowało moją zawodową działalność. Wiele przyjętych rozwiązań techniczno-organizacyjnych w służbie czołgowo-samochodowej, z okresu kiedy byłem jej szefem, funkcjonuje nadal.

Koleje mojego losu tak się potoczyły, że w końcowej fazie służby wojskowej trafiłem do Wojskowej Akademii Technicznej na stanowisko komendanta Instytutu Systemów Zabezpieczenia Technicznego Wojsk, który obecnie po przekształceniach funkcjonuje jako Instytut Logistyki. Służbę na tym stanowisku traktuję jako okres swojego życia w wytwornym akademickim środowisku, który mile wspominam. Z tego stanowiska, po czterdziestu latach służby wojskowej przeszedłem w stan spoczynku.

W świetle przedstawionych relacji, gdy wrócimy do tytułowego pytania, to odpowiedź jest oczywista. Odczuwam wielki dług wobec swojej Alma Mater. Gdy pojawiły się w przeszłości zawirowania wokół Uczelni, grożące naruszeniem jej bardzo wysokiej pozycji w szkolnictwie i nauce i jeżeli powołano Stowarzyszenie Przyjaciół WAT w celu publicznej i niezależnej od czynników oficjalnych działalności w interesie Uczelni to uznałem, że w tym działaniu nie może mnie zabraknąć. To były względy emocjonalne o których napisałem wcześniej.

Obecnie nie występują przesłanki zagrożeń dla WAT. Nasze działania to tkanie nici przyjaźni ze środowiskiem akademickim. Objawia się to przyjacielskimi gestami w postaci skromnych nagród dla przodujących absolwentów i wyróżniających pracowników. Opiekujemy się weteranami służby i pracy, którzy pomocy potrzebują. Odwiedzamy mogiły osób zasłużonych dla Uczelni. Stale pozostajemy w gotowości do działań w interesie WAT na wypadek gdyby ktoś znów próbował przy niej „majstrować”

Wszystkim członkom naszego Stowarzyszenia dziękuję za członkostwo, a woluntariuszom za aktywność w pracy społecznej.

Gen. bryg. w stanie spocz. Stanisław Świtalski
Warszawa, luty 2015 r.

Jestem absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej. Do WAT zostałem powołany w październiku 1951 r na drugi rok studiów Fakultetu Lotniczego z Politechniki Wrocławskiej. Znalazłem się w grupie 49 słuchaczy tego rocznika. Studia pierwszego stopnia ukończyłem w kwietniu 1954 r. był to drugi kolejny rzut absolwentów tej uczelni. Pierwszym Komendantem i twórcą tej uczelni był gen. Florian Grabczyński, bezpodstawnie oskarżony o szpiegostwo i aresztowany w listopadzie 1951 r. Z więzienia wyszedł w 1953 r. po śmierci Stalina, jednak do wojska wrócić już nie chciał. Po aresztowaniu gen. Grabczyńskiego, na stanowisko komendanta Akademii wyznaczony został radziecki generał Eugeniusz Leoszenia i dopiero wtedy w grudniu 1951 r. nastąpiło oficjalne otwarcie uczelni z udziałem najwyższych władz państwowych. W takiej atmosferze rozpoczynaliśmy naukę. Członków naszego rocznika charakteryzowała dość duża rozpiętość wiekowa, bowiem wojna nie zawsze pozwalała na niezakłócony przebieg nauki. Mimo różnic wiekowych, stanowiliśmy bardzo zgrany, koleżeński zespół. Ta atmosfera przetrwała przez lata, wytrzymała próbę czasu i pozwala na utrzymywanie życzliwych kontaktów do dnia dzisiejszego.

Po uzyskaniu stopnia oficerskiego i dyplomu inżyniera, otrzymałem przydział służbowy do WAT w Katedrze Aerodynamiki i Konstrukcji Samolotów, Fakultetu Lotniczego. Tu miałem się rozwijać naukowo i prowadzić działalność dydaktyczną. Jesienią 1954 r. podjąłem dalszą naukę na wieczorowym kursie magisterskim WAT. Sielankowe czasy nauki na kursie inżynierskim odeszły w siną dal. Teraz poza nauką musiałem wypełniać swoje obowiązki służbowe i zapewnić opiekę rodzinie.

Nauka na kursie magisterskim trwała dwa lata. Wśród wielu wykładanych przedmiotów, jeden utkwił głęboko w mojej pamięci z kilku powodów. Był to przedmiot o nazwie „Wytrzymałość Materiałów”. W swojej istocie bardzo trudny, dodatkowo prowadzony był przez bardzo wymagającego młodego naukowca, świeżo upieczonego doktora nauk technicznych, zastępcę Szefa Katedry Mechaniki Teoretycznej i Wytrzymałości Materiałów, którą kierował prof. dr. inż. Stefan Zięba. Tym człowiekiem był późniejszy Komendant WAT major dr. Inż. Sylwester Kaliski. Ten przedmiot dziesiątkował słuchaczy. Nie było żadnej taryfy ulgowej. Każdy, kto zdecydował się podejść do egzaminu musiał sam dokonać samo weryfikacji. Dlatego w pierwszym terminie na 50 słuchaczy kursu tylko nas czterech zdecydowało się zdawać. Udało się, dlatego trudno tego nie zapamiętać. Wielu tej bariery nie pokonało. Bliżej zetknąłem się z mjr. Kaliskim w czasie pisania pracy magisterskiej. Był moim konsultantem. W czasie kilku spotkań konsultacyjnych mogłem osobiście przekonać się o jego nieprzeciętnej wiedzy i zdolnościach naukowych co w połączeniu z wysoką wymagalnością tego człowieka zmuszało mnie do olbrzymiego wysiłku intelektu intelektualnego związanego z uzupełnianiem mojej wiedzy niezbędnej do zakończenia pracy dyplomowej. Jego talent, wiedza i zdolności organizacyjne były dostrzegane przez przełożonych. Robił błyskawiczna karierę naukową i wojskową. W 1966 r. będąc Z-cą Komendanta WAT ds. Naukowych otrzymał stopień generała brygady a w 1967r został Komendantem WAT. Pod Jego dowództwem uczelnia osiągnęła szczyty swojego naukowego rozwoju.

Ja uzyskując w 1956 r. dyplom magistra inżyniera, uczyniłem krok do przodu w swoim rozwoju naukowym. Jednak niedanym mi było kontynuować służbę w WAT. Na początku 1957 r. zostałem wezwany do Dep. Kadr MON, gdzie zakomunikowano mi, że zostaję przeniesiony do pełnienia dalszej służby w Sztabie Generalnym. Okazało się, że zostałem skierowany do służby w Zarządzie II Sztabu Gen. W 1969 r. zostałem wyznaczony na stanowisko Attache Wojskowego w Ottawie.

Był rok 1970, kiedy otrzymałem depeszę z kraju z informacją, że na konferencję naukową do Montrealu przybędzie trzyosobowa delegacja polskich naukowców, której przewodniczy gen, S. Kaliski. W skład delegacji wchodzili płk. Zbigniew Puzewicz z WAT i docent z Politechniki Warszawskiej, którego nazwiska nie pamiętam. Stosownie do otrzymanej informacji miałem odebrać delegację z lotniska, ulokować w hotelu i udzielić niezbędnej pomocy w czasie pobytu. Depesza zawierała również rutynową w takich przypadkach klauzulę „bez finansowego zaangażowania”, co oznaczało, ze Centrala , żadnych kosztów z tym związanych nie będzie pokrywać.

Dla mnie przyjazd delegacji stanowił wydarzenie osobiste, bowiem po latach mogłem gościć swojego nauczyciele i wybitnego człowieka gen. S. Kaliskiego oraz starszego kolegę z mojej służby w WAT płk. Z.Puzewicza.

W dniu przyjazdu odebrałem delegację na lotnisku i przewiozłem do hotelu. W hotelu zaproponowałem gen. Kaliskiemu pokonferencyjny program pobytu. Zaraz po zajęciu pokoi hotelowych zaproponowałem kolację w jednej z eleganckich restauracji w Montrealu a po zakończeniu konferencji dwa dodatkowe dni na zwiedzenie południowej części prowincji Ontario miasta Toronto i wodospadu Niagara. Gen Kaliski i pozostali członkowie delegacji przyjęli propozycję z zadowoleniem. Kończąc temat umówiliśmy się z a 30 minut w tym samym miejscu a goście udali się do swoich pomieszczeń.

Po 30 minutach na miejscu spotkania zjawili się gen. Kaliski i płk Puzewicz. Nie było docenta. Po 10 minutach oczekiwania poszliśmy do pokoju docenta żeby zobaczyć, co się stało. W pokoju zastaliśmy docenta rozebranego do połowy i pochylonego nad walizką. Była to walizka o miękkiej obudowie zamykana na zamek błyskawiczny. W walizce na jej wierzchu były trzy białe koszule zalane czerwonym płynem, na których leżała stłuczona butelka polskiej wiśniówki. Docent nie miał czystej koszuli. Energiczny szef delegacji nie wytrzymał i powiedział „ panie pan jesteś dupa nie docent, jeśli pan nie umie rozwiązać problemu koszuli”. Wspólnymi siłami jakoś ubraliśmy docenta i udaliśmy się na kolację. Ten incydent był przedmiotem różnych humorystycznych aluzji w czasie kolacji. Poza tym rozmowy poświęcone były wspomnieniom dotyczącym uczelni, z która trzech z nas było bardzo związanych. Na zakończenie kelnerzy podali każdemu uczestnikowi misę z wodą z dodatkiem kawałków cytryny. Na ten temat znane są różne anegdoty. Po podaniu mis uczestnicy spotkania wymienili między sobą znaczące spojrzenia, ale nikt nie wykonał żadnego ruchu. Krótki czas milczenia przerwał płk Puzewicz i swoim wileński akcentem stwierdził „z literatury mi wiadomo, że tego się nie pije”, czym wywołał salwę śmiechu a woda w misach została użyta zgodnie z przeznaczeniem.

Po zakończeniu obrad konferencji zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami zabrałem jej uczestników na zwiedzanie południowej części prowincji Ontario i na wodospad Niagara. Dwa dni moi goście mogli podziać piękno tej części Kanady. W czasie podróży Gen Kaliski interesował się również samochodem, który jechaliśmy. Był to duży amerykański krążownik „Pontiac” z silnikiem o mocy 250 KM. W drodze powrotnej, stwierdził, że chciałby poprowadzić ten samochód. Nie miałem innego wyjścia jak oddać mu kierownicę. Jak wystartował natychmiast ku mojemu zdziwieniu stwierdziłem, że prędkość, z jaką jedziemy znacznie przekracza dozwolony limit. Kanadyjska policja pod tym względem była bardzo rygorystyczna a tego rodzaju wykroczenie kończyło się notą dyplomatyczną. Delikatnie poprosiłem generała ,żeby nie przekracza dozwolonej prędkości co przyjął ze zrozumieniem. Po chwili jednak sytuacja się powtórzyła. Przy kolejnym naruszeniu przepisów zaproponowałem abyśmy stanęli na obiad w restauracji, którą mijaliśmy i w ten sposób odzyskałem przywilej prowadzenia samochodu. Generał uwielbiał samochody i szybką jazdę. Ta cecha przyczyniła się do jego przedwczesne śmierci.

Wykonując do kończ swoją powinność odwiozłem swoich gości na lotnisko w Montrealu skąd odlecieli do Polski.

Gen. dyw w st. spocz. Roman Misztal

Pierwszym prezesem zarządu naszego  Stowarzyszenia był generał dywizji w stanie  spoczynku Marian Pasternak. Funkcję tą powierzono mu na pierwszym Walnym Zebraniu w dniu 25-go kwietnia 2005 roku,  dwa miesiące po wpisie Stowarzyszenia  przez Sąd Rejonowy w Warszawie do Krajowego Rejestru Sądowego.

Urodził się 31 lipca 1926 roku w Bohorodczanach na Ziemi Stanisławowskiej. Służbę wojskową rozpoczął w czerwcu 1944 roku jako podchorąży Centralnej Szkoły Podchorążych w Riazaniu. Następnie uczył się w Oficerskiej Szkole Łączności w Zamościu. Na stopień podporucznika  mianowany w 1945 roku i wyznaczony na dowódcę plutonu 19-tej samodzielnej kompanii łączności w 10 Dywizji Piechoty. Po utworzeniu Wojsk Ochrony Pogranicza skierowano Go do tej formacji. W okresie 1945-1947 pełnił służbę jako dowódca plutonu , a następnie dowódca kompanii  i szef łączności 53 odcinka 11-go Oddziału WOP. Przez kolejne dwa lata był szefem łączności centralnego Poligonu Artylerii nr 3. Po ukończeniu w roku 1949 Kursu Doskonalenia Oficerów Łączności został oficerem łączności w 47 pułku piechoty 14 Dywizji Piechoty w Szczecinku. W latach 1950-1951 był szefem sztabu 38 batalionu łączności w 1 Korpusie Armijnym, a w latach 1951-1952 służył w 7 pułku łączności w Bydgoszczy. Przez kolejne cztery lata pełnił służbę w sztabie POW. W okresie 1956 – 1962 studiował w Wojskowej Akademii Technicznej i po ukończeniu objął stanowisko starszego wykładowcy w Katedrze Bojowego Wykorzystania Sprzętu, z czasem został szefem katedry. Jest absolwentem Wydziału Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył także podyplomowe studia matematyczne w Instytucie Matematyki PAN. W roku 1967 zostaje komendantem Instytutu Automatyzacji Systemów Zarządzania WAT. W roku 1973 uzyskał stopień doktora nauk technicznych. Od roku 1974 kierował Zarządem Informatyki Sztabu Generalnego WP. W 1976 roku ukończył Kurs Operacyjno-Strategiczny w ASG Sił Zbrojnych ZSRR. W 1977 roku mianowany generałem brygady, a w roku 1978 wyznaczony na stanowisko szefa Wojsk Łączności WP. W latach 1983-1988 był zastępcą szefa Sztabu Generalnego do spraw systemów kierowania. W roku 1988 awansowany na generała dywizji. W latach 1988-1991 pełni służbę poza wojskiem w Biurze Radcy Handlowego w Moskwie. Zawodową służbę wojskową zakończył 31 lipca 1991 roku. Uhonorowany Krzyżem Komandorskim i wieloma innymi odznaczeniami.

W listopadzie 2010 roku na kolejnym Walnym Zebraniu nastąpiła zmiana prezesa Zarządu gdyż generał Pasternak, z powodu długotrwałej i ciężkiej choroby nie mógł już uczestniczyć w życiu Stowarzyszenia. Zmarł dnia 9 września 2011 roku i jest pochowany w kwaterze generalskiej  Cmentarza Komunalnego na Powązkach. Mszę żałobną w Katedrze Polowej osobiście celebrował ksiądz biskup Józef Guzdek. W uroczystości pogrzebowej uczestniczyła delegacja naszego Stowarzyszenia.

Warszawa, październik 2015 r.
Stanisław Świtalski

P1030719